| ° Forum ° Szukaj ° | |
| Salon i serwis - Mercedes Poznań. [{] Auto giełda [{] dostawcze samochody [{] Antykwariat - monety [{] |
| Kumys / jeszcze jeden alkoholik |
| << . 1 . 2 . |
| Autor | Wiadomość |
| To JA
|
Posted: 5 Lis 2003 23:02:50 .... Co to znaczy "ca?kowicie wytrze?wie?" z tego co wiem alkohol jest
usuwany ca?kowicie z organizmu ??cznie z produktami jego rozk?adu w ci?gu dwóch tygoni od zaprzestania przyjmowania go. Nie chodzi mi o fizyczne skutki dzialania alkoholu...., chodzi o wszystkie nastepstwa choroby alkoholowej tj. psychike, sytuacje rodzinna, pozycje spoleczna, materialna itd. By wrocic do "normalnosci" trzeba co najmniej 3-ch lat (i to przy wielkim szczesciu i samozaparciu). Nie dwa razy szybciej tylko l?duje si? w tym samym miejscy w którym przerwa?o sie picie. Z ukiszonego ogórka mizerii ju? nie b?dzie :) Jesli chodzi o skutki i reakcje organizmu wywolane ponownym spozyciem alkoholu, to sie z tym zgadzam - laduje sie tam, gdzie sie zakonczylo. Mialem jednak na mysli cala sytuacje (jak wyzej) wokol chorego... Po WYTRZEZWIENIU, przy ponownej "wpadce" nie laduje sie od razu w IV faze alkoholizmu (na tzw. "dno"). Pisze o IV fazie, bo jest to stopien uzaleznienia w ktorym chory, podjawszy decyzje o zaprzestaniu picia ma najwieksze szanse wyjscia z nalogu i WYTRZEZWIENIA. Wiekszosc prob, ktore podejmowane sa wczesniej (faza II, III) konczy sie przewaznie fiaskiem. Pomimo, iz niektorym udaje sie "wytrzymac" nawet 2-3 lata bez alkoholu, to nie WYTRZEZWIELI oni na tyle, by dalej NIE PIC. Dlatego, gdy komus kto juz WYTRZEZWIAL zdarzy sie "wpadka", to jego reakcja jest (moze byc) na tyle szybka, ze nie laduje ponownie w IV fazie uzaleznienia wraz ze wszystkimi skutkami fizycznymi, psychicznymi i spoleczno-rodzinnymi. Raczej jest w stanie podjac szybka "decyzje", czy TRZEZWIEJE ponownie, czy tez chce ZEJSC. Przewaznie odzywa sie "podleczony" juz instynkt samozachowawczy i wszystko konczy sie OK. Tylko trzeba zaczynac wszystko od poczatku. Mialem na mysli ten wlasnie czas: ponowne picie - ponowna decyzja! Pozdrawiam |
| ..::WISKOLER::..
|
Posted: 7 Lis 2003 15:55:37 mozolnie myślał/a i wstukiwał/a w klawiszki: [...] Moze nie wyrazilem sie zbyt precyzyjnie tj. zamiast: Raczej jest w stanie podjac szybka "decyzje", czy TRZEZWIEJE ponownie, czy
tez chce ZEJSC. powinienem napisac: "ma jedno, jedyne wyjscie - albo podjac szybka "decyzje", czy TRZEZWIEJE ponownie, czy woli ZEJSC (pozegnac sie z zyciem)" Przebieg choroby jest o wiele szybszy (jak juz to wczesniej napisalem), wrecz "blyskawiczny". Zgadzam się, bardzo szybko postępuje [...] Hmm.... przewaznie fiaskiem
a po drugie, czy jestes pewny w ktorej fazie byli, gdy decydowali sie na TRZEZWOSC?, a czy byli to alkoholicy (ludzie chorzy)? - czy tez byli to "zwykli" pijacy (ludzie naduzywajacy alkoholu), ktorzy sie wreszcie "opamietali"? Dzielisz jeszcze ludzi na pijaków i alkoholików?? Ja już nie :) Według mojej prywatnej definicji "pijak to alkoholik tylko że sie jeszcze do tego nie przyznał" [...] Ja, piszac o fazie IV, mialem na mysli tylko ludzi CHORYCH (nie pijakow!). Tacy ludzie TYLKO W TEJ fazie moga DOSTRZEC, ZROZUMIEC I SIE Z TYM POGODZIC!, iz sa uzaleznieni od alkoholu. Ciekaw jestem w jaki sposób dzielisz na fazy i gdzie jest granica między np I a II. No i ile faz rozróżniasz. Wowczas, jesli jeszcze nie zatracili poczucia wlasnej godnosci, SWIADOMIE
podejmuja decyzje o zaprzestaniu picia. To juz jest 50% sukcesu! Z tego co wiem ( i z własnego doświadczenia też ) nie ma takich alkoholików co świadomie i z własnej woli podjęli leczenie, bądź zaprzestali picia alkoholu. A w każdym bądź razie jest ich niewielu. Większość została do tego zmuszona, w ten czy inny sposób ale zmuszona :) Nastepne 50% to uswiadomienie sobie, ze NIE MA SRODKA MEDYCZNEGO, ktory
zlikwidowalby chorobe!. Jedynym wyjsciem z "ambarasu" jest CALKOWITA ABSTYNENCJA DO KONCA ZYCIA! Całkowicie sie zgadzam i popieram I zauwaz, mily Kolego, skad wziela sie nasza "dyskusja" - obruszylem sie na niejakiego "Andrzeja", ktory propaguje jako srodek do wyjscia z nalogu jakies srodki "usmierzajace" skutki opilstwa !. Mnie równieżporuszyła sprawa owego cudownego środka, dlatego przytoczyłem ten artykól mówiący dobitnie że w/w środdek nie jest złotym środkiem. Co więcej, autorem nie jest jakaś osoba szara i nieznana. To terapeuta i lekarz, a takim można w pewnym procencie wierzyć. Zwłaszcza końcówka tegoż artykułu mówi o tym na co chciałem zwrócić uwagę. [...] Piszesz:
.... znam ludzi co nie pij? pi??, siedem :), dziesi?? i wi?cej lat
ja znam takich, ktorzy przestali przed 15-ma, 17-ma :), 20-ma, 25-cioma, ale i takiego, ktory nie pije juz od prawie 40-u lat! I uwierz mi, sa to tylko ci, ktorzy podjeli decyzje dopiero w IV fazie! Wczesniej bylo nas (tak nas - zaliczam sie rowniez do tej grupy) o wiele ( nas :) ) [...] By zakonczyc watek, dopowiem tylko jedno - jak widzisz mam rowniez jakies
doswiadczenia w temacie. Dodatkowo poparte wiedza medyczna. Nie jestem jednak lekarzem - tak poprostu, w pierwszych latach "nowego zycia", przerobilem sobie wiekszosc podrecznikow dla studentow medycyny z naciskiem na psychiatrie i uzaleznienia. Teraz, po tylu latach patrze na calosc z "innej" perspektywy. Bardziej interesuje mnie problem uzaleznien z socjologicznego punktu widzenia, niz jakies szczegolowe analizy pojedynczych przypadkow: Również mam doświadczenie i wiedzę może nie popartą dyplomem lekarza ale te kilkanaście kursów i kilka lat siedzenia w społeczności AA pozwala mi zabrać głos. Również i moimi zainteresowaniami jest socjologia ze szczególnym zwróceniem uwagi na problemy rodzin dotkniętych tym problemem. Pomoc takimże ludziom i to nie tylko uzaleznionym ale i ich rodzinom. Przede wszytkim pomóc odnaleźć sie w nowej sytuacji. [...] Dziekuje za "wysluchanie" mnie na grupie - w sumie to nawet sie nie
przedstawilem - przepraszam. Proszę, cała przyjemność po mojej stronie. Miło się rozmawia z kolegą który wie co pisze. :) Wszystkim, ktorzy "walcza" zycze powodzenia! - nie wierzcie jednak w jakies "zlote srodki" - z jakiegokolwiek nalogu trzeba CHCIEC SAMEMU WYJSC! Obiema ręcami i wszystkimi klawiszkami się pod tym podpisuję :) |
| Aga
|
Posted: 6 Lis 2003 21:03:29 dzięki za opinie Dla mnie w mojej drodze do trzeźwości problemem było uświadomienie sobie faktu, że jestem alkoholiczką - reszta, nie mówię że była prosta i oczywista ale logiczna i wykonalna. Życie pod jednym dachem z alkoholikiem było gehenną. Myślę, że On jeszcze nie przełknął tej prawdy o sobie bo chodzi po znajomych i opowiada, że to ja mam problem a nie On. Jednocześnie podobno chodzi 3 x w tygodniu do AA. Nie bardzo mu wierzę bo jedno z drugim kupy się nie trzyma - ale alkoholik ma wiele twarzy więc wszystko możliwe. Ja przez te ostatnie trzeźwe dwa lata zbudowałam się od nowa. Umiem dziś zwalczać stres, rozwiązywać nie zapijać problemy. Znikły rozbiegane oczy spłynął na mnie spokój. Znikły kompleksy, powróciła pewność siebie. Dziś umiem się cieszyć każdym dniem i pragnę dzielić te dni z kimś ceniącym każdą nawet najbłahszą chwilę życia, z kimś uczciwym, odpowiedzialnym i zrównoważonym. Alkoholizm to koszmarna choroba. Gdy zachorujemy na cokolwiek i usłyszymy diagnozę - rozumiemy ją. Alkoholik nic nie rozumie. A konsekwencje dotyczą nie tylko jego ale i całej rodziny - to jest straszne bo przeważnie ta rodzina zaczyna sobie zdawać sprawę z problemu gdy jest już za późno. Za późno w sensie ciężkich okaleczeń psychicznych. Mój alkoholizm był moim przekleństwem ale dzięki niemu tak wiele się dowiedziałam i nauczyłam. Aga |
| To JA
|
Posted: 19 Lis 2003 20:35:31 Wlasciwie...., to moznaby juz zakonczyc nasza dyskusje, - gdyby nie Twoje watpliwosci Przepraszam rowniez za to, ze nie odpowiedzialem wczesniej, czesto wyjezdzam sluzbowo, wiec nie bylo mnie w domu. Dzielisz jeszcze ludzi na pijaków i alkoholików??
Ja już nie :) Według mojej prywatnej definicji "pijak to alkoholik tylko że sie jeszcze do tego nie przyznał" To nie ja dziele tak pijacych, tak rozroznia ich medycyna. Podzial jest jest przejrzysty i logiczny. Zgadzam sie z tym sie rowniez osobiscie. By sie nad tym nie rozwodzic (grupy dyskusyjne, to nie jest wlasciwe miejsce, zeby "wyczerpywac" tego typu tematy - latwiej pojsc do ksiegarni techniczno-naukowej i poszukac czegos na temat) postaram sie w kilku slowach strescic istotne roznice. U ludzi CHORYCH NA CHOROBE ALKOHOLOWA "metabolizm picia" wyglada zupelnie inaczej niz u "normalnych" lub "pijakow". Wiaze sie to z zupelnie inna reakcja organizmu takiego osobnika, nie tyle na spozycie alkoholu, co na mozliwosci absorbcyjne witamin grupy B z pozywienia. Witaminy grupy B sa niezbedne dla prawidlowej pracy calego systemu nerwowego czlowieka i glownym jego "regulatorem". U ludzi chorych, w momencie spozycia alkoholu, organizm "zatraca" umiejetnosc absorbcji tych witamin z pokarmu. System nerwowy "regulowany" jest "zastepczo" alkoholem. Alkohol regularnie spalany jest przez organizm. Dopuki jego ilosc jest na tyle wystarczajaca, by "zastapic" potrzebna dawke wit. B, doputy dany osobnik potrafi funkcjonowac. W momencie "odparowania" zbyt duzej ilosci alkoholu z organizmu pojawiaja sie objawy niedoboru witamin B u chorego. Wowczas "doraznym" lekarstwem jest nowa dawka alkoholu - i kolo sie zamyka!. U "pijakow" objawy tego typu nie maja miejsca. W przenosni mozna powiedziec, ze pijacy CHCA, a alkoholicy MUSZA pic! Z tego powodu alkoholizm, jako "zespol uzaleznienia alkoholowego" zostal uznany przez "Swiatowa Organizacje Zdrowia" za CHOROBE. Nie jest jednak choroba zwykle PIJANSTWO!. Tak na marginesie - smieszyly mnie zawsze wypowiedzi niektorych osob, ktore twierdzily (twierdza), ze alkoholizmu nie jest w stanie nikt "wykryc". Wystarczy (nawet po kilku latach abstynencji!) sztucznie podac takiemu osobnikowi pewna ilosc wit. B i alkoholu. Nastepnie mierzy sie niezaabsorbowane i wydalone powrotnie ilosci wit. B - wynik gotowy! .... Ciekaw jestem w jaki sposób dzielisz na fazy i gdzie jest granica
między np I a II. No i ile faz rozróżniasz. To tez nie jest "moj" podzial. Powoluje sie na umowna klasyfikacje medyczna. Jak juz w/w nie jest to dobre miejsce, by wykladac wiedze akademicka. Polecam prace na ten temat. Osobiscie polecilbym ksiazke pt. "Alkoholizm" dla studentow medycyny, ktora obowiazywala jeszcze w latach 70-tych, a ktora sam "przerobilem". Zapomnialem niestety nazwisk autorow. To bylo tak dawno (prace ta czytalem w drugiej polowie lat 80-tych). Potem, gdy juz bylem "pewny siebie" "puscilem" ja dalej w obieg. Istota tej ksiazki bylo to, ze bylo to przedstawienie problemu uzaleznienia alkoholowego na podstawie badan wielu wybitnych uczonych (m.inn. Korsakow). Badania obejmuja okres ponad 100-u lat tj. siegaja do samego "poczatku", odkad zaczeto badac cokolwiek w tym temacie. W sklad pracy wchodza nie tylko wyniki badan psychosomatycznych chorych. Przedstawione sa tam rowniez statystyki szpitali psychiatrycznych, wiezien, jak i statystyki obrazujace wplyw uzaleznienia na stosunki socjologiczne i spoleczne grup "wspoluzaleznionych" (ludzi zyjacych blisko chorych) itd.. Wracam jednak do Twojego pytania. Postaram sie zmiescic w "kilku zdaniach". A wiec, rozrozniane sa IV fazy uzaleznienia alkoholowego. I faza Nie wyroznia sie praktycznie niczym szczegolnym. Objawy somatyczne: - takie same reakcje na alkohol, jak u innych - po upiciu sie - wymioty - apetyt w nastepnym dniu - przez jakis czas "nie mozna patrzec" na alkohol Objawy psychiczne: - tak samo, jak u innych - picie okazjonalne - w trakcie picia, podobnie jak wszyscy - rozluznienie, wesolosc, samozadowolenie - calkowita kontrola wypijanej ilosci - upicie sie, to raczej wynik "przypadku" Objawy socjologiczne: - j.w. - zadnych roznic - zainteresowania, "wieloletnie" plany, chec aktywnego uczestniczenia w zyciu, spolecznym, praca (jesli sie ja oczywiscie ma), "poukladane" zycie rodzinne itd. Dop. O I-ej fazie mozemy mowic, ze "byla", gdy ktos znajdzie sie juz w II-giej. Moim zdaniem (podkreslam - moim) jedynie intensywnosc przezyc alkoholowych jest "glebsza" u przyszlych chorych. Ale to jest tylko moj domysl. II faza: Tutaj wystepuja juz pewne widoczne symptomy. Objawy somatyczne: - "polepsza" sie tolerancja na alkohol - pijacy "wytrzymuje" o wiele wiecej alkoholu niz dotychczas, potrafi wszystkich "przetrzymac" - znikaja objawy wymiotne po upiciu sie - apetyt w nastepnym dniu - pod koniec tej fazy zaczyna dawac o sobie znac tzw. "kac" - "odkrywa" sie zbawiennego "klina" Objawy psychiczne: - jeszcze "podobnie", jak u innych - picie zaczyna sprawiac przyjemnosc, nadal rozluznienie, wesolosc, samozadowolenie - szczegolnie ze swojej "wytrzymalosci" - zaczyna sie szukac okazji do wypicia - mozliwosc "przerwania" picia w kazdym momencie - tendencja do ciaglego, jednakze jeszcze lekkiego "rauszu" Objawy socjologiczne: - jeszcze "podobnie", jak u innych - nadal pozostaja zainteresowania, "wieloletnie" plany, chec aktywnego uczestniczenia w zyciu spolecznym, praca - najblizsze otoczenie zauwaza juz, ze delikwent "potrafi wypic" Dop. Faza ta potwierdza w przyszlym chorym przekonanie, ze jego reakcje na alkohol sa "prawidlowe", dodatkowo podwyzszaja jego wartosc w oczach najblizszych i otoczenia. W tej fazie nawet na mgnienie nie przeszloby mu po glowie, ze idzie najprostsza droga do alkoholizmu. III faza: W tej fazie mozna juz wyraznie stwierdzic uzaleznienie. Objawy somatyczne: - zaczyna "spadac" tolerancja na alkohol - po upiciu sie - "ciezko" dochodzi sie do siebie - brak apetytu - potezny "kac" - "klin" i "klin na klina" staje sie "norma" - pojawiaja sie "ciagi alkoholowe" - pojawiaja sie drzenia konczyn, kolatanie serca, "nocne poty", problemy ze snem, ogolne oslabienie itd.. - zdarza sie, ze pod koniec tej fazy, dochodzi do takich wycienczen organizmu, iz trzeba podejmowac leczenie szpitalne Objawy psychiczne: - chory "zauwaza" wplyw alkoholu na niego - powoli zaczyna zyc piciem - na poczatku tej fazy picie sprawia jeszcze przyjemnosc, pod koniec chory nie pije juz dla przyjemnosci, ma taka potrzebe - pijac, skupia sie juz wylacznie "na sobie", pije szybciej i wiecej niz inni, udajac, ze "dotrzymuje towarzystwa" - za kazdym razem doprowadza siebie do stanu upojenia alkoholowego (zaleznie od sposobu picia, jedni pija do "upadlego", inni musza byc na ciaglym "rauszu") - alkohol nie przynosi juz rozluznienia, wesolosci, czy samozadowolenia, chory pije, bo tego potrzebuje - nie ma juz kontroli picia, wizja "przerwania" picia w ktoryms momencie jest niemozliwa. - w tej fazie wystepuje czesto spotykane "picie na zapas", lub wypijanie pewnych ilosci alkoholu np. przed jakas impreza - jest to wynik obawy, ze "braknie" alkoholu - chowanie alkoholu w roznych miejscach, by miec go zawsze "pod reka" to objaw fazy III, chory nie wyobraza sobie juz "trzezwego" zycia - reakcje psyhiczne zaczynaja sie pogarszac, zaczynaja sie pierwsze "luki w pamieci", zaleznie od rodzaju osobowosci, wystepuja stany lekowe, nerwicowe, po ciagach alkoholowych chory ma problemy ze spaniem, jesli udaje mu sie zasnac, przezywa okropne koszmary senne - ogolny stan samopoczucia jest ciagle "kiepski" - jedynym ratunkiem (wg. chorego) jest ponowne upicie sie - stan upojenia alkoholowego zaczyna byc dla niego stanem "normalnym", nienormalne jest bycie trzezwym - zdarza sie, ze juz pod koniec tej fazy wystapia skutki naduzywania alkoholu w postaci napadu "delirium tremens" (lub stany przeddeliryjne) czesto polaczone z napadem padaczki alkoholowej Objawy socjologiczne: w tej fazie nastepuja najwieksze zmiany (najdrastyczniejsze!) - chory "zatraca" zainteresowania (niekiedy "udaje" jeszcze, ze ma jakies) - plany ograniczaja sie do najbliszej przyszlosci (jesli planuje cokolwiek) - na swiat patrzy przez pryzmat alkoholu - pojawiaja sie "wpadki" typu niewywiazania sie z obietnic, "zawalanie" terminow - otoczenie zauwaza, ze naduzywa alkoholu. Po pewnym traci prestiz i zaufanie, spada jego pozycja spoleczna, srodowisko w ktorym chory sie obraca przestaje miec respekt dla niego - kontakty ograniczaja sie coraz bardziej do grona jemu podobnych i go "rozumiejacych" - reakcja otoczenia jest analogiczna, zwrocona w druga strone - srodowisko odwraca sie od chorego - rownoczesnie pojawiaja sie problemy w pracy, chory w tej fazie (szczegolnie pod koniec) nie jest juz w stanie zyc bez alkoholu, pije wszedzie, ze wszystkimi i o kazdej porze dnia - jesli dany osobnik jest pracobiorca, to na pewno zostaje w krotkim okresie bez pracy, jesli natomiast posiada "wlasna dzialalnosc" - to zaleznie od stanu posiadania - twa to jakis czas, az obroci wszystko w alkohol - pod koniec okresy trzezwosci wystepuja tylko wowczas, gdy chory nie ma mozliwosci zaopatrzenia sie w alkohol - w zyciu rodzinnym wszystko "zaczyna sie walic" - za taki stan rzeczy chory "obwinia" swoich najblizszych i otoczenie (swiecie w to wierzy!) Dop. W tej fazie chory zaczyna zdawac sobie sprawe, ze nie wszystko jest tak jak wczesniej (lub jak u innych). Powoli dochodzi do jego swiadomosci, ze cos z nim jest "nie tak". Nie przyznaje sie jednak do tego (nawet sam przed soba!). Powodow doszukuje sie wszedzie, ale nie u "siebie". Oklamuje siebie i najblizsze otoczenie, ze pil, bo "to", bo "tamto", ze mu sie zona "puszcza", ze go szef "wyzwal", ze polska reprezentacja wygrala, przegrala, ze swiat go "nie rozumie" itd. Dopiero pod koniec fazy III chory STWIERDZA (ale nie godzi sie jeszcze z tym), ze jest jednak uzalezniony. Podejmuje przewaznie sam, drastyczne proby zerwania z nalogiem. Drastyczne, bo najczesciej mu to nie wychodzi, a sam bo jeszcze nie chce sie przyznac wobec ogolu. Abstynencja trwa po kilka miesiecy, nawet i wiecej. Potem ponowne picie. W tym stanie wydaje sie choremu, ze wystarczy pojsc do lekarza, klubu AA, zazyc jakies srodki medyczne i zostanie wyleczony. Skutki alkoholizmu w tej fazie nie wygladaja jeszcze tak "tragicznie" wiec mysli, ze medycyna i inni zalatwia "to" za niego, a on powroci znowu do "fazy I". IV faza: Objawy somatyczne: - tolerancja na alkohol spada drastycznie - niekiedy wystarczaja 2 piwa lub 100 gr wodki, by wprowadzic sie w stan upojenia - wymioty po wypiciu "pierwszego" - calkowity brak apetytu (przy dluzszych ciagach problemy z przyjmowaniem jakiegokolwiek pokarmu) - calkowite wycienczenie organizmu - dzialanie "klina" przestaje pomagac, po spozyciu "wpada" sie bezposrednio w stan upojenia i sen - problemy z poruszaniem sie, zachwiany zmysl rownowagi, miesnie "odmawiaja posluszenstwa" - drzenia konczyn tak sie nasilaja, ze chory ma czesto problemy "podniesc kieliszek do ust" (wyjsciem jest picie prosto z butelki za pomoca obiu rak) - czesto "objawym charakterystycznym" tej fazy sa niekontrolowane, mimowolne moczenia sie - potezne odwodnienie i zatrucie organizmu - organizm, system odpornosciowy i system nerwowy dochodzi do "swojego" konca, czlowiek "porusza" sie na granicy smierci Objawy psychiczne: - chory "juz wie" co dla niego znaczy alkohol - picie jest dla niego zyciem - znikaja "stany posrednie procesu picia" - stany samozadowolenia, wesolosci, "dyskusje alkoholowe" itp., chory dazy do jak najszybszego "zalania sie" - jego zycie skupia sie juz wylacznie na zdobywaniu alkoholu, musi pic - nie ma juz mowy o jakielkolwiek kontroli picia, chory pije wszedzie, wszystko i o kazdej porze dnia i nocy - w "ciagu" zatraca poczucie czasu, miejsca, moralne wartosci, godnosc, za alkohol gotow jest "oddac zycie, sprzedac zone lub dzieci" - jego reakcje psychofizyczne "sa nie do zniesienia", szczegolnie w trakcie trzezwienia, chory odczuwa potezny niepokoj lub strach, przezywajac przy tym straszne katusze cielesne, wydaje mu sie, ze "za chwile umrze" - stad NIGDY dobrowolnie nie przerwie "ciagu", bedzie pil az "do konca" - rowniez chakterystyczna cecha tej fazy sa ataki "delirium tremens", najczesciej polaczone z napadami padaczki alkoholowej, szczegolnie w pierwszych okresach po odstawieniu alkoholu, ktore moga sie przerodzic (po kilku razach) w cieszka psyhoze alkoholowa, a nawet doprowadzic do spiaczki alkoholowej i smierci w krotkim czasie - rzadziej jak napady "delirium", ale rowniez dosyc czesto w tej fazie aloholikom "towarzyszy" psyhoza alkoholowa, jest to w porownaniu z "delirium" o wiele ciezsza choroba, niejednokrotnie NIEODWRACALNA! (w przeciwienstwie do "tremensu", ktore, jesli nie wynikna inne powiklania twa ok. 5-7 dni i potem jest dalej OK) - w "najlepszym" razie chory, pijac dalej dochodzi do "otepienia alkoholowego", a potem w stosunkowo krotkim czasie do zgonu Objawy socjologiczne: w tej fazie nastepuje calkowite, tzw. "stoczenie sie" - chory "rezygnuje" ze wszystkiego na rzecz alkoholu - otoczenie "grzebie" go jako czlowieka - zycie sprowadza sie do "walki o zdobycie alkoholu" - rodzina "rozpada sie", czesto chory idzie na ulice (gdzie sie go w koncu znajduje martwego) lub laduje na stale w psychiatryku Dop. W tej fazie alkoholik WIE JUZ, ze jest chory i w dodatku, JAK BARDZO JEST CHORY. WIE rowniez, jakie jest JEDYNE lekarstwo na jego chorobe. WIDZI rowniez wyraznie swoj KONIEC. I albo sie z tym GODZI i w krotkim czasie "konczy sie czlowiek", albo podejmuje WALKE. Czesto sie zdarza, ze alkoholicy odbieraja sobie zycie. Prawdopodobnie dochodza do powyzszego momentu, nie maja jednak na tyle sily i samozaparcia, by "walczyc". Nie chca tez jednak "konczyc powoli". Smutne, ale potrafie to zrozumiec (a nawet doceniam) Naturalnie, masz slusznosc podajac w watpliwosc istnienie oddzielnych faz. Choroba alkoholowa ma przebieg "ciagly" od "poczatku" do "konca". Jest to tylko umowny podzial. Fazy zostaly "wyszczegolnione" dla latwiejszej orientacji, by latwiej bylo ustalic stopien zaawansowania choroby. Jak widac, kazdy etap ma pewne cechy charakterystyczne. Ulatwia to bardzo ustalenie "diagnozy" i ewentualnego "leczenia". Dla osobnika, ktory np. znajduje sie na granicy II i III "fazy" "kuracja" wyglada zupelnie inaczej niz dla kogos, kto wpada akurat w przelom III i IV. W tym drugim przypadku musza byc najczesciej podawane lekarstwa psyhotropowe, uspakajajace i inne np. wzmacniajace system nerwowy. W pierwszym przypadku nie ma jeszcze takiej potrzeby. Tutaj wazniejsze jest "uswiadomienie" pacjenta co mu grozi na przyszlosc. Poza tym, sam chory moze sie w ktorejs z tych faz "umiejscowic". Latwiej jest mu potem obserwowac rozwoj "swojej" choroby i odpowiedmnio na to "reagowac". Oczywiscie, pod warunkiem, ze chce podjac wspolprace z lekarzem. Sam nie wiem dokladnie co jeszcze, pisalem juz, ze nie jestem lekarzem. To co przedstawilem wyzej w moim "krociutkim" opisie faz to tylko mala czasteczka calego zagadnienia zespolu uzaleznienia od alkoholu. Po pierwsze, przedstawianie calosci wykraczaloby poza ramy "dyskusji" internetowych - do tego celu sluza inne miejsca, a po drugie, nie jestem w stanie odtworzyc z "pamieci" wszystkich istotnych aspektow tego problemu. To tak jak z Kodeksem Drogowym, zna sie przepisy, potrafi sie do nich dostosowac, jednak odtworzenie go prosto z "glowy" jest prawie niemozliwe. W dodatku, nie zajmuje sie ta problematyka na codzien. ..... Mnie również poruszyła sprawa owego cudownego środka, dlatego
przytoczyłem ten artykól mówiący dobitnie że w/w środdek nie jest złotym środkiem. Co więcej, autorem nie jest jakaś osoba szara i nieznana. To terapeuta i lekarz, a takim można w pewnym procencie wierzyć. Zwłaszcza końcówka tegoż artykułu mówi o tym na co chciałem zwrócić uwagę. Hmm..., to tylko potwierdza moje wczesniejsze przypuszczenia i moja reakcje. Napisalem: "LUDZIE!!! - CZY WY NIE MACIE SUMIENIA!!! - chcecie zarabiac na cudzym nieszczesciu?!" - jako lekarz i w dodatku terapeuta ma wiele kontaktow z ludzmi - potencjalnymi nabywcami wspomnianego "lekarstwa". Nie zdziwilbym sie wcale, gdyby jakis "Sales Manager" ktorejs z firm farmaceutycznych nie poszedl z nim na "ugode" tj. zaproponowal mu jakiejs formy "prowizji" od sprzedanych (przepisanych) w/w srodkow. Na zachodzie takie praktyki to "normalka". Moge cos na ten temat powiedziec - od 15-u lat mieszkam w Niemczech. Co do odpowiedzi kolegi, to w momencie "sciagniecia" dyskusji nie mialem jej jeszcze - stad nie znalem jej. Dopiero niedawno ja przesledzilem - widze, ze pokrywamy sie we wnioskach. Pozdrawiam wszystkich na grupie i zycze WYTRWALOSCI (przepraszam... - obrona przed spamami) |
| gazebo
|
Posted: 26 Lis 2003 11:44:48 Pozdrawiam wszystkich na grupie i zycze WYTRWALOSCI spodobala mi sie rzeczowosc twojej wypowiedzi, masz moze jakies adresy do stron internetowych gdzie mozna by poglebic twoje wypowiedzi? jak np. odroznienie pijaka od alkoholika czy tez w temacie mozliwosci wyjscia z nalogu w zaleznosci od etapu uzaleznienia |
| To JA
|
Posted: 2 Gru 2003 22:11:15 spodobala mi sie rzeczowosc twojej wypowiedzi, masz moze jakies adresy
do stron internetowych gdzie mozna by poglebic twoje wypowiedzi? jak np. odroznienie pijaka od alkoholika czy tez w temacie mozliwosci wyjscia z nalogu w zaleznosci od etapu uzaleznienia Dziekuje za uznanie, przykro mi, ale jak juz poprzednio pisalem, problem nurtowal mnie przed prawie 20-stoma laty!. Wowczas, jak wiesz, jedynym "zrodlem" informacji byly ksiegarnie, biblioteki i ew. literatura fachowa. I o tych "zrodlach" krotko wspomnialem. W ciagu tych prawie 20-u lat "wpadaly" mi rozne informacje dotyczace tematu, ktore w jakis sposob "przerabialem". Nie staralem sie jednak nigdy tych informacji (zrodel) uporzadkowywac - nie sa to rzeczy zwiazane z moim zawodem i nie bylo to nigdy moim celem. Prywatnie wystarcza mi to, ze "dowiedzialem sie czegos nowego". Jesli jestes ze Slaska to moge Ci wskazac adres, pod ktorym znajdziesz wspanialego czlowieka (ludzi), ktory moze Ci ewentualnie dalej pomodz w tym temacie. Swoja droga, sam zawdzieczam mu bardzo wiele. Chetnie odpowiem Ci rowniez sam na pytania. Oczywiscie, tylko na tyle na ile jestem w stanie. Pozdrawiam |
| gazebo
|
Posted: 4 Gru 2003 07:28:32 Chetnie odpowiem Ci rowniez sam na pytania. Oczywiscie, tylko na tyle na ile jestem w stanie. mnie ogolnie interesuja takie sprawy uzaleznien, zagrozen, nie tylko alkoholu, dziecko rosnie - trzeba sie orientowac i uzupelniac wiedze, a poniewaz nie tak dawno znajoma miala taki test/ankiete odnosnie zachorowania na nowotwor zainteresowalem sie na ile mozna cos takiego wyprowadzic jesli chodzi o alkohol, chociaz w tym przypadku (moge sie mylic, moze to stereotyp) w pulapke alkoholu wpada sie stosunkowo wczesnie |
| Wadim
|
Posted: 29 Gru 2003 11:49:30 Daj mu dotknąć jego własnego dna ale go nie przekreślaj, dużo w gościa "zainwestowałaś". Walcz o siebie on musi przywalić by się odbić. Chetnie odpowiem Ci rowniez sam na pytania. Oczywiscie, tylko na tyle na ile jestem w stanie.
mnie ogolnie interesuja takie sprawy uzaleznien, zagrozen, nie tylko alkoholu, dziecko rosnie - trzeba sie orientowac i uzupelniac wiedze, a poniewaz nie tak dawno znajoma miala taki test/ankiete odnosnie zachorowania na nowotwor zainteresowalem sie na ile mozna cos takiego wyprowadzic jesli chodzi o alkohol, chociaz w tym przypadku (moge sie mylic, moze to stereotyp) w pulapke alkoholu wpada sie stosunkowo wczesnie -- careful with this axe Eugene! |
| << . 1 . 2 . |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.643 users miniBB.net © 2001-2009 op19 matematyka transport giełda przytulny dom computo |