| ° Forum ° Szukaj ° | |
| Salon i serwis - Mercedes Poznań. [{] Auto giełda [{] dostawcze samochody [{] Antykwariat - monety [{] |
| Kumys / Natura uzależnienia |
| Autor | Wiadomość |
| Phill
|
Posted: 30 Lip 2005 19:00:37 Trochę rozmyślałem nad naturą uzależnień i chciałbym przedstawić kilka wniosków do których doszedłem. Pierwszy i podstawowy problem to skąd się bierze tak wielka siła nałogu i jego panowania nad człowiekiem. Pomimo wielu systemów, metod, terapii w których człowiek może dzisiaj wybierać nie znajduje dla siebie bardzo często skutecznej pomocy. Wydaje mi się, że cały problem tkwi w trudności poznania rzeczywistej natury uzależnienia. Czyż nie jest tak, że każda metoda "odciągania" od nałogu nie rozwiązuje problemu a tylko odwleka go w czasie? A więc czy przez to nie skazujemy się na walkę do końca życia? Uważam takie podejście za "czarowanie" rzeczywistości. Zagłębiając się w prawdziwą naturę nałogu doszedłem do przekonania, że zarówno uleganie nałogowi jak i odwracanie od niego uwagi jest w istocie tą samą ucieczką. Dobrze, ale co z tego? Ano bardzo dużo. Po pierwsze nasuwa się jasny wniosek, że mózg człowieka uzależnionego oduczył się prawidłowej reakcji na bodźce fizyczne i psychiczne, dlatego też miota się ciągle i jest w stałym zamęcie. Jest to moim zdaniem fundamentalne spostrzeżenie osoby uzależnionej (spostrzeżenie nie w warstwie werbalnej ale w warstwie mentalnej), które otwiera jej drogę ku wyswobodzeniu się z nałogu. I po drugie rzecz o wiele ważniejsza. Musi istnieć jeszcze jakieś inne spostrzeżenie pomiędzy bodźcem a aktem ulegania lub aktem odwracania uwagi. Im człowiek jest bardziej uzależniony tym krócej trwa to spostrzeżenie. I mimo, że stan ten trwa tak krótko to jest on kluczem do rozwiązania problemu. Mianowicie tkwi w nim odpowiedź na podstawowe pytanie: "Przed czym rzeczywiście uciekam?" Tak naprawdę nie uciekamy przed uzależnieniem ale przed tym stanem. Nasuwa się zatem pytanie, co w takim razie "robić" aby od niego przestać uciekać. Czy spróbować go nazwać aby przez werbalizację próbować się z nim oswoić? Nic bardziej mylnego. Werbalizacja czy myślenie o tym stanie jest kolejną ucieczką w wirtualny świat naszego mózgu. Jedynym rozwiązaniem problemu jest po pierwsze pewnego rodzaju czujność fizyczno-psychiczno-emocjonalna, która pozwoli nam na dostrzeżnie i wyłowienie tej chwili w której spostrzeżenie następuję co już jest wielką sztuką. I po drugie po dostrzeżeniu tego momentu czynność polegająca nie na działaniu, reagowaniu co jest ucieczką ale na "patrzeniu", przebywaniu razem z "tym". Chodzi o to, że nie znamy tego stanu a priori a możemy poznać jego naturę tylko przez patrzenie "bez założeń". Z kolei takie czyste, nieskażone patrzenie jest jednocześnie rozwiązaniem problemu. Można to porównać do dwóch osób: z jednej strony zoolog zajmujący się całe życie badaniem życia pająków, który nie tylko nie ucieka na widok stawonoga, ale przeciwnie z odkrywczą pasją przygląda mu się z bliska, z drugiej zaś strony osoba chora na arachnofobię, która na samą myśl o pająku dostaje dreszczy. Ten zoolog patrzy na pająki czysto, bez założeń, odkrywczo. W tym właśnie tkwi siła owego patrzenia, że ono jak laser, który wypala tylko chorą tkankę nie naruszając zdrowej, i co więcej zasklepia naczynia krwionośne nie powodując dodatkowego krwawienia. Powtórzę jeszcze na koniec: poznanie rzeczywistej natury problemu jest jego jednoczesnym i natychmiastowym rozwiązaniem okazuje się bowiem, że problemu tak naprawdę nie ma - to my go podtrzymujemy w swojej wirtualnej rzeczywistości umysłu. |
| Makonde
|
Posted: 30 Lip 2005 22:51:24 Jedynym rozwiązaniem problemu jest po pierwsze
pewnego rodzaju czujność fizyczno-psychiczno-emocjonalna, która pozwoli nam na dostrzeżnie i wyłowienie tej chwili w której spostrzeżenie następuję co już jest wielką sztuką. I po drugie po dostrzeżeniu tego momentu czynność polegająca nie na działaniu, reagowaniu co jest ucieczką ale na "patrzeniu", przebywaniu razem z "tym". Chodzi o to, że nie znamy tego stanu a priori a możemy poznać jego naturę tylko przez patrzenie "bez założeń". Z kolei takie czyste, nieskażone patrzenie jest jednocześnie rozwiązaniem problemu. Skad ten wniosek? Chodzi mi o ostatnie zdanie. Mowisz z wlasnego doswiadczenia, jestes uzalezniony? Dajmy na to prosty przyklad palenia. Przestaje palic, mam objawy odstawienia, co wtedy robie i dlaczego mi to pomaga? |
| Phill
|
Posted: 31 Lip 2005 08:57:22 Skad ten wniosek? Chodzi mi o ostatnie zdanie. Mowisz z
wlasnego doswiadczenia, jestes uzalezniony? A jakie to ma znaczenie dla Ciebie? Czy potrzebujesz może przykładu, wzoru, który mógłbyś naśladować? Czy może chcesz prowadzić akademicką dyskusję? Tylko, że właśnie to nic nie daje. Ta myśl, ta idea jest dla Ciebie szansą. Nie dowiesz się dopóki nie spróbujesz. Dajmy na to prosty przyklad palenia. Przestaje palic, mam objawy
odstawienia, co wtedy robie i dlaczego mi to pomaga? Właśnie ujawniłeś mechanizm tkwienia w stanie nałogu. Pytanie "co robić?" jest wykrętem przed podjęciem wysiłku odkrycia istoty nałogu. To co napisałem jest tylko drobną wskazówką a Ty sam musisz dla siebie odkryć (jeśli oczywiście chcesz) czy pod pokrywką tych słów coś prawdziwego, czy to tylko czcza gadanina (tzn. pisanina). |
| Makonde
|
Posted: 31 Lip 2005 15:22:49 Skad ten wniosek? Chodzi mi o ostatnie zdanie. Mowisz z
wlasnego doswiadczenia, jestes uzalezniony? A jakie to ma znaczenie dla Ciebie? Czy potrzebujesz może przykładu, wzoru, który mógłbyś naśladować? Czy może chcesz prowadzić akademicką dyskusję? Tylko, że właśnie to nic nie daje. Ta myśl, ta idea jest dla Ciebie szansą. Nie dowiesz się dopóki nie spróbujesz. Ja chce tylko zrozumiec o co chodzi w tym pomysle. Moge sprobowac ale musze wiedziec jak mam sprobowac. Bo wlasnie nie rozumiem "o co chodzi". Konkretnie co mam robic zeby sprobowac. Dajmy na to prosty przyklad palenia. Przestaje palic, mam objawy
odstawienia, co wtedy robie i dlaczego mi to pomaga? Właśnie ujawniłeś mechanizm tkwienia w stanie nałogu. Pytanie "co robić?" jest wykrętem przed podjęciem wysiłku odkrycia istoty nałogu. To co napisałem jest tylko drobną wskazówką a Ty sam musisz dla siebie odkryć (jeśli oczywiście chcesz) czy pod pokrywką tych słów coś prawdziwego, czy to tylko czcza gadanina (tzn. pisanina). Czyli Twoj pomysl sprowadza sie do poznania istoty nalogu, ze tak powiem - u siebie? Ale skad wniosek ze to pomoze? Nie zrozum mnie zle, nie chodzi mi wcale o wszyczynanie sporu akademickiego, jak juz pisalem chodzi mi tylko o zrozumienie Twojej idei. |
| Phill
|
Posted: 31 Lip 2005 20:17:13 Ja chce tylko zrozumiec o co chodzi w tym pomysle. Moge sprobowac ale
musze wiedziec jak mam sprobowac. Bo wlasnie nie rozumiem "o co chodzi". Konkretnie co mam robic zeby sprobowac. Czy słowa mogą Ci pomóc? Przyjmiesz po prostu następną ideę do kolekcji wielu już posiadanych i wiesz co - zarówno Twój mózg jak i mózg każdego człowieka tak naprawdę nie chce się odwrócić od swoich nałogów. Dlatego nie mogę Ci słownie tego wytłumaczyć bo to tylko marnotrawienie czasu mojego i Twojego. I ponieważ "to" jest tak trudne większość z nas wybiera drogę ucieczki. Bynajmniej nie neguję tego sposobu radzenia sobie w życiu - być może niewielu ludzi jest w stanie to pojąć, być może nie mają ku temu predyspozycji. Nie chcę ludziom mówić o nadziei, o metodach, chcę mówić o faktach. Czyli Twoj pomysl sprowadza sie do poznania istoty nalogu, ze tak powiem -
u siebie? Ale skad wniosek ze to pomoze? Nie zrozum mnie zle, nie chodzi mi wcale o wszyczynanie sporu akademickiego, jak juz pisalem chodzi mi tylko o zrozumienie Twojej idei. Zabierasz się do interpretacji zamiast zacząć od praktyki. Zrozum, że aby to pojąć musisz sobie uświadomić, że jesteś ślepcem i na dodatek znajdujesz się w pokoju bez światła. Tym światłem jest Twój umysł. Czy potrafisz zgasić to światło aby naprawdę "to" dostrzec? Czy potrafisz? Ta odpowiedź wyjaśni Ci wszystko. Nie odpowiadaj mi, odpowiedz sobie. To co wcześniej napisałem to nie żadna metoda, według której należy postępować. To stwierdzenie faktu, który jest poza rozumieniem naszego umysłu. Nie ma żadnych wskazówek, żadnych drogowskazów. Jesteś tylko Ty i ten problem. Jeśli Ci mocno zależy na zrozumieniu "tego" to czytaj mój pierwszy post ze wskazaniem nie na zrozumienie, ale na reakcje jakie w Tobie wywołują te słowa. Nic więcej nie mogę Ci pomóc. |
| lechox
|
Posted: 1 Sier 2005 20:42:20 Trochę rozmyślałem nad naturą uzależnień i chciałbym przedstawić kilka
wniosków do których doszedłem. Pierwszy i podstawowy problem to skąd się bierze tak wielka siła nałogu i jego panowania nad człowiekiem. Pomimo wielu systemów, metod, terapii w których człowiek może dzisiaj wybierać nie znajduje dla siebie bardzo często skutecznej pomocy. Wydaje mi się, że cały problem tkwi w trudności poznania rzeczywistej natury uzależnienia. Czyż nie jest tak, że każda metoda "odciągania" od nałogu nie rozwiązuje problemu a tylko odwleka go w czasie? A więc czy przez to nie skazujemy się na walkę do końca życia? Uważam takie podejście za "czarowanie" rzeczywistości. Zagłębiając się w prawdziwą naturę nałogu doszedłem do przekonania, że zarówno uleganie nałogowi jak i odwracanie od niego uwagi jest w istocie tą samą ucieczką. Dobrze, ale co z tego? Ano bardzo dużo. Po pierwsze nasuwa się jasny wniosek, że mózg człowieka uzależnionego oduczył się prawidłowej reakcji na bodźce fizyczne i psychiczne, dlatego też miota się ciągle i jest w stałym zamęcie. Jest to moim zdaniem fundamentalne spostrzeżenie osoby uzależnionej (spostrzeżenie nie w warstwie werbalnej ale w warstwie mentalnej), które otwiera jej drogę ku wyswobodzeniu się z nałogu. I po drugie rzecz o wiele ważniejsza. Musi istnieć jeszcze jakieś inne spostrzeżenie pomiędzy bodźcem a aktem ulegania lub aktem odwracania uwagi. Im człowiek jest bardziej uzależniony tym krócej trwa to spostrzeżenie. I mimo, że stan ten trwa tak krótko to jest on kluczem do rozwiązania problemu. Mianowicie tkwi w nim odpowiedź na podstawowe pytanie: "Przed czym rzeczywiście uciekam?" Tak naprawdę nie uciekamy przed uzależnieniem ale przed tym stanem. Nasuwa się zatem pytanie, co w takim razie "robić" aby od niego przestać uciekać. Czy spróbować go nazwać aby przez werbalizację próbować się z nim oswoić? Nic bardziej mylnego. Werbalizacja czy myślenie o tym stanie jest kolejną ucieczką w wirtualny świat naszego mózgu. Jedynym rozwiązaniem problemu jest po pierwsze pewnego rodzaju czujność fizyczno-psychiczno-emocjonalna, która pozwoli nam na dostrzeżnie i wyłowienie tej chwili w której spostrzeżenie następuję co już jest wielką sztuką. I po drugie po dostrzeżeniu tego momentu czynność polegająca nie na działaniu, reagowaniu co jest ucieczką ale na "patrzeniu", przebywaniu razem z "tym". Chodzi o to, że nie znamy tego stanu a priori a możemy poznać jego naturę tylko przez patrzenie "bez założeń". Z kolei takie czyste, nieskażone patrzenie jest jednocześnie rozwiązaniem problemu. Można to porównać do dwóch osób: z jednej strony zoolog zajmujący się całe życie badaniem życia pająków, który nie tylko nie ucieka na widok stawonoga, ale przeciwnie z odkrywczą pasją przygląda mu się z bliska, z drugiej zaś strony osoba chora na arachnofobię, która na samą myśl o pająku dostaje dreszczy. Ten zoolog patrzy na pająki czysto, bez założeń, odkrywczo. W tym właśnie tkwi siła owego patrzenia, że ono jak laser, który wypala tylko chorą tkankę nie naruszając zdrowej, i co więcej zasklepia naczynia krwionośne nie powodując dodatkowego krwawienia. Powtórzę jeszcze na koniec: poznanie rzeczywistej natury problemu jest jego jednoczesnym i natychmiastowym rozwiązaniem okazuje się bowiem, że problemu tak naprawdę nie ma - to my go podtrzymujemy w swojej wirtualnej rzeczywistości umysłu. sprobuj sraczke powstrzymac, poprzez rozumienie jej istoty.... uzaleznienie tysz jest przymusem... jesli chcesz wyjsc z niego biorac je na logike to zycze ci sukcesoow... sorki ale rozum przy uzaleznieniu proponuje schowac w buty... a zajac sie ciezka praca nad zmiana calego swojego swiatopogladu... i miec tylko nadzieja ze MOZE bedzie lepiej... Problemu uzaleznienia nikomu sie nie udalo rozwiazac.... chyba ze poprzez zgon... ;) mozna jedynie z nim zyc.... pogodzonym lub nie... stosujac sie do kilku zaledwie zasad... np "nie brac pierwszego", "nie dawac sie wkrecac".. itp... pewnie ze mozna snuc roozne rozwazania.... tylko PO CO ??jak chlalem mialem wieeele teorii... pozniej zreszta tysz... i co ?? i chlalem... tera nie kombinuje biore swiat takim jakim jest i to wystarczy... jak chcesz sie zastanawiac to twooj problem ... i czas... inni to juz robili... pozdroofka, lechox |
| romanM
|
Posted: 3 Sier 2005 20:24:43 sprobuj sraczke powstrzymac, poprzez rozumienie jej istoty....
[..] poprzez zgon... ;)
chlalem mialem wieeele teorii... pozniej zreszta tysz... i co ?? i chlalem... tera nie kombinuje biore swiat takim jakim jest i to wystarczy... jak chcesz sie zastanawiac to twooj problem ... i czas... inni to juz robili... =========== dobry text :) pytanko - nadal "chlasz"? jesli nie to jak z tego wyszedles? i tak ogolnie.. te uzaleznienia.... czy myslicie ze beda danemu czlowiekowi towazyszyc az do grobowej deski? np jak chlam teraz.. nie czesto ale jednak.. od czasu do czasu i tak sobie mysle.. fuck! jak dlugo jeszcze... myslcie ze bede mial 80 lat i nadal bede chlal? jest tu moze ktos w podeszlym wieku i nadal uzalezniony :) by mogl skomentowac zagadnienie? pozdro roman |
| Phill
|
Posted: 16 Sier 2005 06:39:04 ucieczka od wolnosci. chcesz byc wolnym - nie zazywasz, chcesz byc
wiezniem, jedziesz :]. Nie ma prawdziwej wolności tam, gdzie nie ma prawdziwego poznania. Wola nigdy nie wyprzedza poznania, inaczej jest ślepa. Czyż nie wiesz tego? |
| lechox
|
Posted: 16 Sier 2005 20:35:58 ucieczka od wolnosci. chcesz byc wolnym - nie zazywasz, chcesz byc
wiezniem, jedziesz :]. Nie ma prawdziwej wolności tam, gdzie nie ma prawdziwego poznania. Wola nigdy nie wyprzedza poznania, inaczej jest ślepa. Czyż nie wiesz tego? .... ale jest tam gdzie milosc, wira i nadzieja.... ;) poznanie i wiedza byla mi potrzebna tylko po to aby oszukiwac siebie i innych ... teraz wole pozostac przy wierze i nadziei... ;) wiedze pozostawiam tyn ktoorych to jeszcze bawi... i maja sily sie potykac... ale to juz ich problem... hihi wiira-niekoniecznie religia ;) |
| Phill
|
Posted: 17 Sier 2005 16:15:36 Nie ma prawdziwej wolności tam, gdzie nie ma prawdziwego poznania. Wola
nigdy nie wyprzedza poznania, inaczej jest ślepa. Czyż nie wiesz tego? .... ale jest tam gdzie milosc, wira i nadzieja.... ;) poznanie i wiedza byla mi potrzebna tylko po to aby oszukiwac siebie i innych ... teraz wole pozostac przy wierze i nadziei... ;) wiedze pozostawiam tyn ktoorych to jeszcze bawi... i maja sily sie potykac... ale to juz ich problem... hihi wiira-niekoniecznie religia ;) Tym co wyzwala człowieka jest prawda ("Prawda was wyzwoli ...") czyli obiektywne fakty a nie wiara, nadzieja czy miłość skoro już mówisz w kategoriach teologicznych. One natomiast są pochodną odkrywania prawdy. ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ http://filipvan.w.interia.pl/ |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.637 users miniBB.net © 2001-2009 op19 matematyka transport giełda przytulny dom computo |