| ° Forum ° Szukaj ° | |
| Salon i serwis - Mercedes Poznań. [{] Auto giełda [{] dostawcze samochody [{] Antykwariat - monety [{] |
| Kumys / Alkohol - pomocy. |
| . 1 . 2 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| fizzzi@[nospamwytnij]op.pl
|
Posted: 30 Paź 2005 14:24:22 Ja wiem ze zeby wyleczec sie z uzaleznienia wystarczy nie pic. Ale ja nie potrafie nie pic, ulegam tej pokusie. Wypijam go i swiat zmienia sie na plus. Wszystkie problemy, lęki odchodzą. Czuje sie odprezany i wyluzowany. Otwieram sie na ludzi, robie sie szczery, niczym nie skrepowany. Na trzezwo a po upiciu sa dwa rozne stany. Doszedlem juz do tego stopnia ze moje motto zyciowe to haslo "rzeczywistosc jest spowodowana brakiem alkoholu we krwi" Wszystko wyglada kolorowo. Niby ale tak naprawde upadlam sie. Pije pomimo tego ze znam negatywne konsekwencje picia. Chcialbym rzebym nie potrzebowal alkoholu, zebym nie mial na niego ochoty a nie rzebym nie pil. Pomozcie. czy ja juz nigdy nie bede szczesliwy bez mojego przyjaciela alkoholu ? Czy jestem na niego skazany ? POMOCY |
| lechox
|
Posted: 30 Paź 2005 21:55:30 CIACH....
Pomozcie. czy ja juz nigdy nie bede szczesliwy bez mojego przyjaciela alkoholu ? Czy jestem na niego skazany ? POMOCY Zgłos sie po pomoc do fachowcow... mozna zyc bez chloru i prywatnie ci powiem... tylko tego nie powtazaj...;) zyje sie bez niego znacznie lepiej... ;) pare lat temu miotalem sie tak jak i ty teraz.... wyblagalem pomoc.. i jakos tak sie porobilo ze od paru lat nie łoje... i zyje mi sie zupelnie innacze... jak dla mnie dooooozo lepiej.. pozdrawiam |
| KamiL
|
Posted: 5 Sty 2006 09:36:34 a co jesli ktos nie chce dac sobie pomoc? nie wie o tym, ze jest mu potrzebna pomoc? pije cale zycie (z 40 lat....), i rujnuje wszystko i wszystkich dookola? da sie cos zrobic "na sile" ??? |
| Tomasz
|
Posted: 5 Sty 2006 10:19:02 a co jesli ktos nie chce dac sobie pomoc?
nie wie o tym, ze jest mu potrzebna pomoc? pije cale zycie (z 40 lat....), i rujnuje wszystko i wszystkich dookola? da sie cos zrobic "na sile" ??? na siłę się niczego nie da zrobić,terapia,mityngi aa,czy cokolwiek innego jest na tyle skuteczne,na ile człowiek wewnątrz odpowie sobie,że dalsze picie naprawdę już nie ma sensu |
| ...:::WISKOLER:::...
|
Posted: 5 Sty 2006 10:21:38 Słynny grzebolog *KamiL* podał dziwną wiadomość datowaną na 5 styczeń ( czwartek) o godz. 10:36, o treści : a co jesli ktos nie chce dac sobie pomoc?
nie wie o tym, ze jest mu potrzebna pomoc? pije cale zycie (z 40 lat....), i rujnuje wszystko i wszystkich dookola? da sie cos zrobic "na sile" ??? Da się. W każdym mieście istnieje/powinna istnieć komisja do spraw przeciwdziałania alkoholizmowi, tam można dowiedzieć się więcej. Między innymi o tym że danego osobnika można skierować na leczenie przymusowe w zamkniętym ośrodku odwykowym. Inną sprawą jest efekt takiego leczenia, ale początek jest zrobiony, na niektórych to podziałało. Znam kilku którzy teraz są wdzięczni żonie/matce/dzieciom że ich do tego zmusili. Inną rzeczą jest zająć się sobą na zajęciach terapeutycznych dla AlAnon i uczęszczanie na grupu AlAnon. To w brew pozorom pomaga, pomaga żyć i rozwiązywac problemy które stają na drodze. |
| TEX
|
Posted: 5 Sty 2006 20:47:58 Na sile nic sie nie da Trzeba chciec W. -----Original Message----- Sent: 05 January 2006 10:19 Subject: Re: Alkohol - pomocy. a co jesli ktos nie chce dac sobie pomoc?
nie wie o tym, ze jest mu potrzebna pomoc? pije cale zycie (z 40 lat....), i rujnuje wszystko i wszystkich dookola? da sie cos zrobic "na sile" ??? na siłę się niczego nie da zrobić,terapia,mityngi aa,czy cokolwiek innego jest na tyle skuteczne,na ile człowiek wewnątrz odpowie sobie,że dalsze picie naprawdę już nie ma sensu |
| lechox
|
Posted: 6 Sty 2006 19:23:07 a co jesli ktos nie chce dac sobie pomoc?
nie wie o tym, ze jest mu potrzebna pomoc? pije cale zycie (z 40 lat....), i rujnuje wszystko i wszystkich dookola? da sie cos zrobic "na sile" ??? Nikt z wlasnej i nie przymooszonej woli nie rezygnuje ze swojego "przyjaciela"..... dopuki skutki tej "znajomosci" nie zaczna doskwierac mocniej niz sama znajomosc..... Dopuki uzalezniony na wlasnej dupie nie odczuje skootkow swojego chlania, nie zacznie ponosic wszystkich konsekwencji... to nie ustapi... i bedzie chlał, ćpal.. i co tam se jeszcze zechce... ale jak zostana obalone JEGO WSZYSTKIE mity to jest nadzieja ze sie podda... Zabiez uzaleznionemu komfort, uzbrooj sie w cierpliwosc i wiare... moze cos z tego wyjdzie... a jesli nie, to moze tylko znaczyc ze gosc jusz sam dokonal takiego wyboru a na to nikt nie moze miec wplywu... jak ktos chce sie zabic to sie zabije...i nic na to nie poradzisz... a jesli dostrzeze, pokazesz mu ze to co se wymyslil to jedno wilkie klamstwo... on to poczuje i zrozumie, moze sie nawet przerazi.. to jest szansa ze poprosi o pomoc.... pozdrawiam |
| sebix2
|
Posted: 14 Sty 2006 12:31:38 Ja wiem ze zeby wyleczec sie z uzaleznienia wystarczy nie pic. Ale ja nie potrafie nie pic, ulegam tej pokusie. Wypijam go i swiat zmienia sie na plus. Wszystkie problemy, lęki odchodzą. Czuje sie odprezany i wyluzowany. Otwieram sie na ludzi, robie sie szczery, niczym nie skrepowany. Na trzezwo a po upiciu sa dwa rozne stany. Doszedlem juz do tego stopnia ze moje motto zyciowe to haslo "rzeczywistosc jest spowodowana brakiem alkoholu we krwi" Wszystko wyglada kolorowo. Niby ale tak naprawde upadlam sie. Pije pomimo tego ze znam negatywne konsekwencje picia. Chcialbym rzebym nie potrzebowal alkoholu, zebym nie mial na niego ochoty a nie rzebym nie pil. Pomozcie. czy ja juz nigdy nie bede szczesliwy bez mojego przyjaciela alkoholu ? Czy jestem na niego skazany ? POMOCY jesteś w dobrej sytuaciji bo jesteś świadom swojego problemu inni nie mają takiego szczęścia. nie wiem czy jesteś juz gotów do niepicia po sposobie jak sie wyrażasz o alkoholu. ale pamiętaj. nic nie przekonuje do niepicia jak somo picie. |
| TEX
|
Posted: 14 Sty 2006 15:17:45 Alkohol ma jedna wredna ceche. Wietrzeje z organizmu:) I na powrot na drugi dzien jest rzeczywistosc. Ktos mi kiedys powiedzial ze jak po piciu byles Radosny ,odwazny itp dokaldnie taki sam mozesz byc Bez gorzaly. I z kazdym piciem sie leci coraz nizej. Czyli wszystko przed Toba az bedzie dno I albo Odbicie sie albo niestety smierc lub wariatkowo. Nie ma alternatywy. Pozdrawiam Tex -----Original Message----- Sent: 14 January 2006 12:32 Subject: Re: Alkohol - pomocy. Ja wiem ze zeby wyleczec sie z uzaleznienia wystarczy nie pic. Ale ja nie potrafie nie pic, ulegam tej pokusie. Wypijam go i swiat zmienia sie na plus. Wszystkie problemy, lęki odchodzą. Czuje sie odprezany i wyluzowany. Otwieram sie na ludzi, robie sie szczery, niczym nie skrepowany. Na trzezwo a po upiciu sa dwa rozne stany. Doszedlem juz do tego stopnia ze moje motto zyciowe to haslo "rzeczywistosc jest spowodowana brakiem alkoholu we krwi" Wszystko wyglada kolorowo. Niby ale tak naprawde upadlam sie. Pije pomimo tego ze znam negatywne konsekwencje picia. Chcialbym rzebym nie potrzebowal alkoholu, zebym nie mial na niego ochoty a nie rzebym nie pil.
Pomozcie. czy ja juz nigdy nie bede szczesliwy bez mojego przyjaciela alkoholu ? Czy jestem na niego skazany ? POMOCY jesteś w dobrej sytuaciji bo jesteś świadom swojego problemu inni nie mają takiego szczęścia. nie wiem czy jesteś juz gotów do niepicia po sposobie jak sie wyrażasz o alkoholu. ale pamiętaj. nic nie przekonuje do niepicia jak somo picie. |
| TEX
|
Posted: 14 Sty 2006 16:16:40 Swiat jest na plus bez picia:)) Tex -----Original Message----- Sent: 14 January 2006 12:32 Subject: Re: Alkohol - pomocy. Ja wiem ze zeby wyleczec sie z uzaleznienia wystarczy nie pic. Ale ja nie potrafie nie pic, ulegam tej pokusie. Wypijam go i swiat zmienia sie na plus. Wszystkie problemy, lęki odchodzą. Czuje sie odprezany i wyluzowany. Otwieram sie na ludzi, robie sie szczery, niczym nie skrepowany. Na trzezwo a po upiciu sa dwa rozne stany. Doszedlem juz do tego stopnia ze moje motto zyciowe to haslo "rzeczywistosc jest spowodowana brakiem alkoholu we krwi" Wszystko wyglada kolorowo. Niby ale tak naprawde upadlam sie. Pije pomimo tego ze znam negatywne konsekwencje picia. Chcialbym rzebym nie potrzebowal alkoholu, zebym nie mial na niego ochoty a nie rzebym nie pil.
Pomozcie. czy ja juz nigdy nie bede szczesliwy bez mojego przyjaciela alkoholu ? Czy jestem na niego skazany ? POMOCY jesteś w dobrej sytuaciji bo jesteś świadom swojego problemu inni nie mają takiego szczęścia. nie wiem czy jesteś juz gotów do niepicia po sposobie jak sie wyrażasz o alkoholu. ale pamiętaj. nic nie przekonuje do niepicia jak somo picie. |
| . 1 . 2 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.421 users miniBB.net © 2001-2009 op19 matematyka transport giełda przytulny dom computo |