| ° Forum ° Szukaj ° | |
| Salon i serwis - Mercedes Poznań. [{] Auto giełda [{] dostawcze samochody [{] Antykwariat - monety [{] |
| Kumys / Kto z Was przestał pić bez AA ? |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| lechox
|
Posted: 27 Mar 2006 09:23:51 a tak naprawdę to nie leczy aa anie terapia one pokazują co zmienić - leczy
zmiana stylu życia i to cały sekret. cuś w tym jest.... ;) |
| Mysza
|
Posted: 14 Kwi 2006 17:26:47 Jestem alkoholikiem. Rok temu zacząłem terapię, niestety po pięciu miesiącach zapiłem. Chlałem od maja do listopada. W tej chwili nie piję od prawie pół roku. Korzystam z wiedzy, jaką wyniosłem z terapii i z mityngów AA. Nie chodze na mityngi, nie wróciłem na terapię. Ale wiem, że powinienem, czuję, że nabyte siły, nabyte doświadczenia zaczynają się wyczerpywać. Być może wchodzę w nawrót, mam wrażenie, że dostrzegam jakieś tego objawy. Boję się. Jednoczesnie jakoś wstydzę się wrócić, wstydze się przyznać, że bez pomocy nie potrafię przestać pić. To idiotyczne, bo tylko przyznając się do własnej bezsiły mozna faktycznie utrzymać absynencję. Wiem to, ale wciąz wierzę, że mi się uda. To nie jest dobra wiara, to wiara pijana, wiara, że jestem silniejszy od wódki. Chociaż nie, to nie jest dobre sformułowanie. To wiara, że w ogóle jestem silny, silniejszy od własnej słabości, mądrzejszy od własnej głupoty, że wytrwam, bo każdy dzień w trzeżwości daje mi radość, utwierdza mnie w przekonaniu, że wybrałem zycie, a nie śmierć. Podziwiam entuzjazm autora wątku, ale mój podziw jest pełen smutku. Nie potrafiłem utrzymać abstynencji dłużej niz miesiąc, dopóki nie poznałem istoty mojej choroby. Tylko wiedza, jaką wyniosłemz terapii, pozwala mi dziś nie pić, jakoś radzić sobie ze stresem, rozpoznawac głody alkoholowe itd. Natomiast co do AA, to choć mam z tym ruchem same dobre doświadczenia, to jednak jakoś szczególnie nie wywarł na mnie wpływu ani wrażenia. Byli co prawda ludzie, którzy budzili mój podziw i zazdrość, ludzie bez reszty oddani wierze, nawróceni, którzy swoją trzeźwośc oddali w ręce Boga. Bóg pomaga im żyć, pomaga trzeźwieć. To widać i to jest wspaniałe. Ja nie dostąpiłem łaski wiary i bujam się samotnie ze swoim trzeźwieniem jak stary kondom na jesiennym drzewie. Ale choć boję się, choć idzie wiosna i zaczyna mnie wynosić z domu, choć chce mi się dziś chlać jak jasna cholera, to wytrwam jeszcze jeden dzień, jeszcze jedna noc. A jutro zobaczę. Jutro będe próbował nie pić znowu. W trzeźwieniu najtrudniej przychiodzi mi czerpanie przyjemności z rzeczy innych niż chlanie. Rok temu, kiedy chodziłem na terapię, życie wydawało mi się strasznie smutne, jałowe, bezbarwne, nijakie. Skończyło się zapiciem. Teraz patrzę już na siebie inaczej, bardziej spokojnie, bardziej pogodnie. Czy czuję się szczęsliwy? raczej odczuwam istotny brak nieszczęścia. To już dużo, a jak się doda do tego całkeim częste chwile satysfakcji, że jestem trzeżwy, że nie budzę się z kacem, że pamiętam wszystko, co działo się wczoraj... Tak, można powiedzieć, że jest ianczej, jakoś lepiej. Rozpisałem się, chyba trochę bez sensu, ale było mi to potrzebne. Jakoś mi lżej. Nie pij stary, nadal, wytrwaj, z AA, czy bez AA, jak ci wygodniej, ale nie pij, nie pij. A jak już będziesz musiał, jak poczujesz, że już nie dasz rady bez flaszki, to napisz do mnie zanim wypijesz. Tylko tyle. Napisz maila, może zdążę go przeczytać. |
| ...:::WISKOLER:::...
|
Posted: 14 Kwi 2006 20:18:11 Dr hab. nauk wszetecznych *Mysza* , na *pl.soc.uzaleznienia* , dnia *14 kwiecień ( piątek) o godz. 19:26*, postawił tezę: Rozpisałem się, chyba trochę bez sensu, ale było mi to potrzebne.
To ma sens. Jakoś mi lżej.
Właśnie to jest Twój sens. Może właśnie w tej chwili pognałeś jakiś mały głodek alkoholowy. Może ten post pozwoli Ci się otworzyć na innego człowieka, może te kilka myśli potrafią rozbudzić w Tobie wiarę że jutro będzie lepiej, weselej. Choćby odrobinkę weselej niż dziś. A każdy następny trzeźwy poranek będzie weselszy od poprzedniego. Może dzięki temu znajdziesz cel w niepiciu. Nic nie dzieje sie samo, to my tworzymy jutro. Dziś je tworzymy. A ono nieuchronnie nadchodzi i przynosi nam dobre wieści. Trzymaj się, a jak już nie będziesz mógł to poszukaj jakiejś odległej grupy AA i na niej się przyznaj do zapicia, na niej rozlicz się z tym co się stało. Potem będzie Ci łatwiej wrócić do swojej macierzystej grupy. W końcu to są Anonimowi Alkoholicy. Oni też tak mają ze sobą. |
| lechox
|
Posted: 16 Kwi 2006 14:22:37 Rzuciłem picie wódki mniej więcej dziesięć lat temu, < ciach To mnie ostatecznie przekonało. Dlatego nie piję. Zimne piwo w upał jedynie... Ale to tylko dla smaku... Jeśli kogoś to przekona, będę się tylko cieszył... mnie nie przekonalo... ale i tak pozdrawiam ;-) |
| mariusz
|
Posted: 16 Kwi 2006 16:11:38 Ja też mam niestety takie doświadczenia z kilkoma grupami AA. Może nie
trafiłem na odpowiednią, ale przyznam się, że przestałem już szukać. Jeśli ktoś siedzący przy mnie mówi bełkocząc o swojej abstynencji, a zionie od niego alkoholem, a prowadzący nic z tym nie robi... Jeśli prowadzący ma kłopoty z pozycją pionową... a reszta tego nie widzi... Jeśli siedzący wkoło krzyża sypią wiązankami i prowadzący itd... Ja też mam wsparcie w całym moim otoczeniu i nie widzę potrzeby eksperymentowania nadal z AA. Nie neguję ruchu AA, ani jego założeń. Niestety nie zawsze przekłada się to na działalność grupy. -- Pozdrawiam Andrzej Dokładnie o tym samym mówimy.Jesteś po terapii? pozdr.Zbyszek |
| Mysza
|
Posted: 21 Kwi 2006 07:32:58 Widzisz, ja myślę po prostu, że autor tej wypowiedzi nie jest alkoholikiem. Dla mnie nie istnieje "jedno piwko w upalny dzień" - jedno piwko to u mnie całkowity crash systemu, nie wiem czy kiedykolwiek do odzyskania... Stara prawda: dla alkoholika jedno piwko to za dużo, a wanna piwa to za mało... Myslę natomiast, że dobrze się stało, że facet zdał sobie w porę sprawę, że jest na równi pochyłej. Gdybym ja kilkanaście lat temu też był taki mądry, pewnie nie pisałbym w tym wątku... Ale nie ma czego żałować, ja tam ciesze się z kolejnego wiosennego trzezwego dnia. |
| michal
|
Posted: 22 Kwi 2006 11:22:59 do czego miała by ta wypowiedz przekonać bo jakoś nie wyłapałem intencji
przekazu. Tego nie wiem. Mam tylko nadzieję, że przykład rozumowania, który skłonił mnie do rezygnacji z robienia rzeczy zupełnie niepotrzebnych, mógłby komuś się przydać do zastosowania. Do zastosowania w czasie, kiedy mózg pracuje jeszcze w miarę sprawnie... ;) pytanko - a piwo w upalny dzień nie zawiera wirówów...
Pewnie zawiera. Ważne jednak jest to, z jakiego powodu je piję. Ono mi smakuje. Piję ku zadowoleniu kubków smakowych a nie dla zagłuszenia siebie czy swoich frustracji. To istotne. W rezultacie wystarcza mi jedno, aby tylko było bardzo zimne. :) ...a co z tymi wirusami z przeszłości czy one nie sa szkodliwe może są
wylko poddane kwarantannie? Z tą kwarantanną, to chyba dobre porównanie. Zdaję sobie sprawę, że one, te z przeszłości, tam są i nie da się ich usunąć. Spokojnie jednak można je przykryć nowymi, nie zainfekowanymi informacjami. Rezerwy są ogromne. Nie do wykorzystania w jednym życiu... A tylko mamy jedno, niestety. :)) Mam też inne argumenty za tym, żeby nie używać alkoholu, chętnie je wyłuszczę zaineresowanym... pozdrawiam michał |
| Posted: 23 Kwi 2006 07:03:18 Szczęściarz z Ciebie. Dla mnie to kolejny poranek w oparach całotygodniowego bezsensu. Nigdy nie udało mi się wytrwać dłużej jak trzy tygodnie. Ale to było dawno temu. Teraz sukcesem jest pięć dni. Zapowiada się piękny dzień , a ja boję się wyjść z domu , bo bezwiednie kupię sobie jedno piwo na na podleczenie skołatanego ciała. A później kolejne. I dzień jak poprzednie. Wytrwaj. |
|
| michal
|
Posted: 22 Kwi 2006 18:23:20 Widzisz, ja myślę po prostu, że autor tej wypowiedzi nie jest
alkoholikiem. Nie jestem. To nie znaczy jednak, że nie piłem w dużych ilościach i przy każdej nadarzającej się okazji. Byłem pewien, że muszę to robić, żeby nie wylecieć "z obiegu", żeby potrafić się zachować w towarzystwie i żeby mieć odpowiedni nastrój. Żeby ludzie mnie szanowali, bo potrafię dużo wypić. Mogłem nie mieć pieniędzy na życie, a na flaszkę zawsze musiało się znaleźć. Dzień bez gorzały, był dniem straconym. Dla mnie nie istnieje "jedno piwko w upalny dzień" -
jedno piwko to u mnie całkowity crash systemu, nie wiem czy kiedykolwiek do odzyskania... Stara prawda: dla alkoholika jedno piwko to za dużo, a wanna piwa to za mało... Nie chcę nikogo z Was (mówię tak ogólnie do świadomych alkoholików) przekonywać do innego sposobu myślenia. Wiem, że wierzycie w możliwości sprawcze twardych zasad klubów AA. Wiem, że jako podstawa Waszego myślenia obowiązuje slogan "jestem alkoholikiem nie pijącym". Ale gdyby to ode mnie zależało, poodwracałbym te wszystkie zasady i "stare prawdy" o 180 stopni... Myslę natomiast, że dobrze się stało, że facet zdał sobie w porę
sprawę, że jest na równi pochyłej. Hola hola! ;) Nie byłem na żadnej równi pochyłej! Ja tylko zdałem sobie sprawę, że pijąc postępuję, jak oszczepnik, który na zawodach wbija sobie oszczep w stopę... To mi wystarczyło. Nie mogę o sobie powiedzieć, że się staczałem, bo sam przecież twierdzisz, że alkoholikiem nie jestem. No nie jestem! Gdybym ja kilkanaście lat temu
też był taki mądry, pewnie nie pisałbym w tym wątku... Ale nie ma czego żałować, ja tam ciesze się z kolejnego wiosennego trzezwego dnia. I moje gratulacje! Ja wiem, że nigdy wódki ani wina nie wezmę do ust. Tak jak nie wezmę oleju napędowego i kwasu siarkowego (i paru innych jeszcze rzeczy). A Ty, z całym szacunkiem dla Twojej walki, możesz tylko mieć nadzieję, że nie napijesz się nigdy piwa... Sorry, widzisz różnicę? :) pozdrawiam michał |
| sebix2
|
Posted: 24 Kwi 2006 09:28:41 michał napisał Mam też inne argumenty za tym, żeby nie używać alkoholu, chętnie je
wyłuszczę zaineresowanym... co do argumentow do za nie używaniem alkoholu mam ich miliony ale ciekawią mnie twoje przemyślenia w temacie jak można jeszcze rzucić alkohol. z twoich wypowiedzi rozumie że jeden ze sposobów to przeczytać ksiązkę Anthony,ego Robbinsa i zmienić nastawienie w mozgu trochę trudne narazie tylko znam ciebie ktory sobie w ten sposób poradził. jak masz jakiś inne pomysły po prosze przedstaw. michał napisał : Nie chcę nikogo z Was (mówię tak ogólnie do świadomych alkoholików)
przekonywać do innego sposobu myślenia. Wiem, że wierzycie w możliwości sprawcze twardych zasad klubów AA. Wiem, że jako podstawa Waszego myślenia obowiązuje slogan "jestem alkoholikiem nie pijącym". Ale gdyby to ode mnie zależało, poodwracałbym te wszystkie zasady i "stare prawdy" o 180 stopni... rozumiem że znasz zasady i program 12 krokow AA oraz sposób myślenia trzeźwiejących alkoholików. co byś w nich zmienił o 180 stopni jestem ciekaw i chętnie poznam twoje przemyślenia może być to odkrywcze. pozdrawiam sebix |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.414 users miniBB.net © 2001-2009 op19 matematyka transport giełda przytulny dom computo |